Max pojawił się w
drzwiach. Podniosłam się, zerkając w stronę swojego celu. Minęłam po drodze
Max'a, który udawał, że mnie nie zna. Przed barem była barierka. Oparłam się o
nią, wyciągając paczkę papierosów, wzięłam jednego, odpalając go, dopiero gdy
drzwi ponownie się otworzyły i wyłonił się zza nich wysportowany brunet.
Zaciągnęłam się. Odchyliłam głowę do tyłu, przeczesując wolną ręką swoje włosy.
Wypuściłam dym, przyglądając się jak tańczy z lekkim wiaterkiem. Mężczyzna stał
naprzeciw mnie, więc leniwie skierowałam wzrok na niego. Na jego ustach malował
się uśmiech, doskonale widoczny mimo słabego oświetlenia.
- Przerwa w omawianiu
interesów?
- Dziś bez interesów.
- Wystawiłam otwartą paczkę w jego stronę. Poczęstował się jednym, ale nie
odpalił. Schowałam paczkę, by podać mu zapalniczkę. Wziął ją, muskając palcem
wewnętrzną stronę mojej dłoni. Nasze oczy straciły ze sobą kontakt tylko w
chwili, gdy odpalał papierosa. Wydmuchał pierwszy dym, układając usta w krzywy
dziubek, by odleciał na bok.
- Zajęta? - Pytanie
było bezpośrednie i ociekało podtekstem.
- Zależy dla kogo. -
Ton mojego głosu był niższy niż naturalnie, ale nieznajomy nie mógł tego
wiedzieć.
Zacisnął dłonie na
barierce, zamykając mnie w klatce jego ramion. Przygryzłam dolną wargę,
zadzierając brodę, a nasze twarze znalazły się bliżej siebie. Gdy zaczął się
przybliżać, wbiłam się plecami w metalowe pręty, by ponownie zaciągnąć się
papierosem. Nie odsunął się ani o centymetr, dym papierosa uniósł się do góry,
zasłaniając mi przez chwilę jego twarz.
- Podoba ci się tu?
- Niespecjalnie.
- Znam lepsze
miejsce.
- Zapewne.
Oblizałam górną
wargę, a on naparł na mnie swoimi ustami. Rozchyliłam swoje, a jego język,
zachęcił mój do przepychanki. Nawet nie zauważyłam kiedy oboje upuściliśmy
papierosy na ziemię. Przyciągnął mnie do siebie jedną ręką, uwalniając od
nieprzyjemnego nacisku metalowych rurek, drugą gładził moją szyję. Kończąc
pocałunek przygryzłam jego wargę, na co zareagował łobuzerskim uśmiechem.
Siedziałam w fotelu
pasażera w czerwonym Ferrari Enzo, którego kierowca nie przejmował się żadnymi
znakami, ani zmianami świateł. Podobał mi się jego styl jazdy, wywołujący u
mnie podniecenie. Wjechaliśmy do podziemnego parkingu w jakimś wieżowcu. Zaprowadził
mnie do przestronnego mieszkania, które nie pasowało do notatki o nim, jaką
podali nam zleceniodawcy.
- Mieszkasz tu?
- Pomieszkuję. -
Odpowiedział, bawiąc się moimi włosami, w drodze do sypialni.
Powalił mnie na
łóżko, całował dziko, z ogromną pasją. Jego usta, popędziły na szyję,
przesuwając się do obojczyków.
- Masz gumki? -
Zaśmiał się, podnosząc na ręce.
- W szafce. - Wskazał
na szafkę nocną.
Nie tego się
spodziewałam. Miałam nadzieję, że będzie musiał wyjść, dając mi czas na
znalezienie jakiegoś narzędzia.
Podczołgałam się w
stronę szafki. Wypinając pośladki, w jego stronę, schyliłam się, by odsunąć
szufladę. Ku mojej uciesze było tam pełno skarpet, między którymi wypatrzyłam
małego gnata, tuż obok prezerwatyw. Uśmiechnęłam się do mojego szczęścia,
dziękując mu za życzliwość. Starając się zrobić to jak najciszej, złapałam za
kolbę. Wykonując gwałtowny obrót, przeładowałam, strzelając idealnie w środek
czoła.
- Stary, dobry Glock.
- Wyszeptałam do siebie, wychodząc z uśmiechem, wciskając pistolet z tyłu w
spodnie.
Spokojnym krokiem,
powstrzymując chęć uśmiechania się, opuściłam budynek. Znajdowałam się na Renaissance
Center Drive. Idąc szybkim tempem doszłam do Jefferson Ave, gdzie skręciłam w
prawo, a następnie odbiłam w lewo w Bush Street. Gdy doszłam do Sweetwater
Tavern, zadzwoniłam do Jacob'a.
-
Lafayette Street. - Bąknęłam, gdy odebrał.
-
Już?
-
Czekam na was.
Dojechanie
na miejsce zajęło im niewiele ponad dziesięć minut. Max zahamował z piskiem
opon. Nie mogłam powstrzymać uśmiechu,który pojawił się na moich ustach.
Wskoczyłam do środka, gdzie przywitały mnie dwie radosne twarze. Śmiejąc się
opuściliśmy miasto.
-
Mały postój? - Odezwał się Max po długiej ciszy.
-
Pewnie! - Odpowiedzieliśmy zgodnie z Jake'em.
Zjechaliśmy
na małą stację. Wysiadłam pierwsza. Zalałam bak do pełna, podczas, gdy Jacob
pobiegł do toalety.
-
Piwa. - Skomentował Max, który dopiero
wygramolił się z samochodu. - Mało to wygodne.
-
Mi się podoba. - Wystawiłam mu język.
Po
tym geście zdałam sobie sprawę, że przywykłam do ich towarzystwa. Czułam się
przy nich swobodnie i co najważniejsze, wiedziałam, iż mogę im w pełni zaufać.
Ostatni raz czułam się tak w swojej ekipie z SOFTS.
-
Jak poszło?
-
Szybko, choć bałam się, że będę miała problem.
-
Jesteś strasznie spontaniczna. Nie masz przez to za dużo problemów? -
Pokręciłam głową. - Jacob zabiłby mnie, gdybym ja wpadł na taki pomysł... Lubi
cie.
-
Nie powinien. - Skrzywiłam się. Wiedziałam, że mnie lubi. Niestety mogłam to
wyczuć... - Idę zapłacić.
Jake
czekał na mnie w środku. Poszedł ze mną do kasy, czekając cierpliwie, aż
dokonam płatności kartą.
-
To było dość ryzykowne.
-
Przeszkadza ci to?
-
Nie... Tak... Robin. - Złapał mnie za nadgarstek, przyciągając moją dłoń do
swojego policzka. - Co cie łączy z tym mechanikiem?
Starałam
się nie okazać zdziwienia, które było ogromne. Przełknęłam ślinę, zastanawiając
się jakiej udzielić odpowiedzi. Musiałam zakończyć to zadanie. Nic więcej się
nie liczyło, tylko czy potrafiłabym skłamać odnośnie moich uczuć do Shade'a?
Czułam, że nie mam wyboru, ale nie chciało mi to przejść przez gardło. Jacob'a
zżerała zazdrość, od chwili kiedy zobaczył mężczyznę, którego kochałam. Nie
uszło to mojej uwadze.
-
Spałaś z nim. - Skwitował, zniecierpliwiony.
-
Jake, ja... - Chciałam go jakoś udobruchać, żeby nie stracić swojej szansy.
-
To dla samochodu i tej karty?
-
Masz mnie za dziwkę?! - Ryknęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz